PodziemnaArmia III RP |
My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski. Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013 |
Dzisiejsza propaganda przeprosinami za akcję "Wisła" chce przysłonić cierpienia milionów Kresowian
Kontynuując wątek z poprzedniego felietonu, dotyczący niedawnej decyzji sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, przedstawiam przyczyny wysiedleń ludności ukraińskiej w czasach PRL. Zacząć trzeba od tego, że decyzje podjęte w czasie spotkań Wielkiej Trójki w Teheranie, Jałcie i Poczdamie były ewidentną zdradą Polski przez jej aliantów. To, że zdradzili nas Rosjanie, nie jest niczym dziwnym. Czynili to od wieków. Jednak zdrada Anglików i Amerykanów była dla polskiego społeczeństwa bolesną raną. Czy na próżno przelewana była krew naszych żołnierzy pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino i Arnhem?
Czytaj więcej: ZakierzoniaPoseł Myron Sycz po raz kolejny strzelił Tuskowi w stopę.
Czy w Anglii, USA lub we Francji byłoby możliwe, aby parlamenty tych krajów z uwagą wsłuchiwały się w głos potomka niemieckiego esesmana, domagającego się potępienia procesów norymberskich, które były krokiem do denazyfikacji Niemiec? Z pewnością nie. Jednak w Polsce w czasach rządów PO, wspieranych przez tzw. autorytety moralne z ul. Czerskiej, nawet największy absurd staje się możliwy. Otóż w tych dniach sejmowa Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych, kierowana przez posła Myrona Sycza, wystąpiła z inicjatywą w sprawie potępienia akcji „Wisła”.
Najpierw kilka słów o samym pośle. Jest on synem Aleksandra Sycza ps. Kukurydza, strzelca w kureniu „Mestnyky” (Mściciele), wchodzącego w skład UPA. Oddział ten dowodzony przez Iwana Szpotniaka ps. Zalizniak, kolaboranta hitlerowskiego, dokonał w latach 1944–1947 wielu mordów na ludności polskiej w okolicach Lubaczowa i Jarosławia. Dla przykładu: 17 kwietnia 1945 r. napadł on na polską wieś Wiązownica, mordując 91 osób, w tym 20 kobiet i 20 dzieci. Spalano przy tym 150 gospodarstw. Czyją więc krew na rękach mieli wtedy banderowscy strzelcy? Czyżby to była krew uzbrojonych żołnierzy Armii Czerwonej i NKWD? Nie, to krew bezbronnych ludzi, także Ukraińców, którzy nie chcieli brać udziału w szaleństwie.
Czytaj więcej: Błędna decyzjaWobec sukcesu wyborczego neobanderowców na Ukrainie trzeba wreszcie zmienić zasady polskiej polityki wschodniej.
Umocnienie się postkomunistów i przekroczenie progu wyborczego przez nacjonalistów z partii Swoboda Oleha Tiahnyboka to dwie najważniejsze informacje, które dotarły znad Dniepru po podliczeniu większości głosów oddanych 28 października br. w wyborach parlamentarnych. Obie są złe dla Polski.
Komunistyczna Partia Ukrainy i Partia Regionów Wiktora Janukowycza, sterowana przez partyjny establishment i mafię gospodarczą, to ugrupowania, które będą umacniać wpływy Rosji, dążącej za rządów Putina do odbudowy imperium. Z kolei Swoboda, oparta na gloryfikacji działalności Stepana Bandery oraz zbrodniarzy z UPA, ma akcent antyrosyjski, antypolski i antysemicki, a jej ideologia jest zbliżona do nazizmu niemieckiego. Do tej pory miała wpływy w Galicji, czyli w dawnym zaborze austriackim, ale dziś zdobyła zwolenników na Ukrainie centralnej. Są to te tereny, które od XIV w. należały do Litwy, od unii lubelskiej w 1569 r. do Królestwa Polskiego, a w czasie rozbiorów zostały zagarnięte przez Rosję.
Czytaj więcej: Swoboda u bramTrudny proces scalenia Górnego Śląska z Macierzą był możliwy dzięki zaangażowanej postawie tamtejszego Kościoła
W ubiegłym tygodniu minęła ważna rocznica, niestety prawie niezauważona w mediach. Był nią 90. jubileusz powstania nowych struktur kościelnych w tej części śląskiej ziemi, która w wyniku trzech powstań i decyzji Rady Ambasadorów znalazła się w odradzającym się państwie polskim.
W czerwcu 1922 r. oddziały polskie dowodzone przez gen. Stanisława Szeptyckiego przeszły przez bramę powitalną w Szopienicach i wkroczyły do centrum Katowic. Na moście granicznym powstańcy śląscy rozbili łańcuch, a jeden z nich wygłosił znamienne słowa: „Pękajcie okowy niewoli, Górny Śląsk jest wolny”. W tym czasie w odległym Krakowie zabrzmiał dzwon Zygmunt. Scalanie tej ziemi z Macierzą nie było łatwym procesem. Przed rozbiorami nie należała ona bowiem do Rzeczypospolitej. Również od strony kościelnej nie było ono jednością.
Czytaj więcej: Silesia semper fidelisIncydent z udziałem bp. Piotra Jareckiego może paradoksalnie mieć dla Kościoła wydźwięk pozytywny.
Tegoroczny trzeci weekend października miał być w Kościele polskim czasem inauguracji nowoczesnych działań duszpasterskich, nazwanych Nową Ewangelizacją. Pierwszym etapem było spotkanie na stadionie sportowym w Krakowie, które poprowadził bp Grzegorz Ryś, znany ze swej otwartości na problemy współczesnego świata. Wydawało się więc, że dni te zapiszą się pozytywnie w pamięci wiernych. Niestety, w tym samym czasie w centrum stolicy doszło do smutnego wydarzenia z udziałem innego biskupa. Sufragan archidiecezji warszawskiej Piotr Jarecki w biały dzień, prawie na oczach policji, uderzył w słup przy ulicy – nomen omen – Boleść. Wprawdzie nikomu nic się nie stało, ale wysoki stopień upojenia alkoholowego kierowcy, ponad 2,5 promila, był szokiem dla wszystkich.
Czytaj więcej: Słup przy ulicy Boleść